Integracyjne wyjście terenowe - Dzikowiec

     Zamieszczono 29 Maja 2008r.     Anna Kogut, Adeart Kogut, Grażyna Romańska

    Wyprawę w miejsca przyrodniczo cenne, położone bliżej dzielnicy Boguszowa,  zaplanowaliśmy wspólnie z uczniami Gimnazjum nr 1.Wcześniej zaprosiliśmy ich do wzięcia udziału w pierwszym gminnym konkursie pod hasłem „Czy znasz bogactwo przyrodnicze naszej gminy?”, który ma się odbyć 30 maja . Pomyśleliśmy, że zajęcia terenowe, podczas których wspólnie będziemy poznawać niezwykłe miejsca przyrodnicze, będą doskonałą okazją do integracji przed konkursem. W atmosferę badawczą przed wyjściem wprowadził uczniów Gimnazjum nr 1 pan Piotr Wasiak, przeprowadzając prezentację multimedialną w szkole. Nasza grupa pod opieką pani Anny i Adearta Kogut dojechała później.  Grupą zapaleńców z Boguszowa opiekowała się pani Grażyna Romańska, ich  nauczycielka biologii, która również z dużym entuzjazmem podeszła do wspólnej wyprawy. Plan wyprawy był ambitny od doliny Lesku przez ostoję bobrów pod leśniczówką, tereny pod Dzikowcem Wielkim, Bukową górę w masywie Dzikowca i w dół poprzez rozlewiska potoku Miła, dwa stawy- nasz gminny użytek ekologiczny do podmokłych turzycowisk w Starym Lesieńcu.

     Tereny te, ze względu na odległość od naszej dzielnicy, są dla nas prawie nie znane. No i ruszyliśmy, po przejściu przez teren miasta, znaleźliśmy się w urokliwym miejscu nad Leskiem. Chociaż woda w potoku nie była krystaliczna, nie przeszkadzało to żyjącym tam bobrom. Bobrów oczywiście nie udało nam się zobaczyć, jedynie tamę i  ślady ich zębów na drzewach. Pan Piotr opowiedział nam, że ssaki te przywrócono naturze, czyli reintrodukowano , zadomowiły się i całkiem dobrze sobie radzą. Na brzegu siedziały krzyżówki, w wodzie brał kąpiel drozd śpiewak. Pani Kogut rozdała materiały z kartami pracy, mapą i kluczami pomocnymi w rozpoznawaniu gatunków. Pan Wasiak zapoznawał nas z rosnącymi wokół gatunkami drzew i krzewów : jawory, brzozy, topola osika, olcha, tarnina, czeremcha, dzika róża. Niby znamy te gatunki, ale rozpoznać je od razu nie jest łatwo. Wypełnialiśmy karty pracy, zgodnie z jednym z poleceń, rozpoczęliśmy poszukiwanie rosnącego gdzieś w tej okolicy na hałdach, rzadkiego gatunku storczyka – listery jajowatej, którą musieliśmy naszkicować na kartach. Nie było łatwo jej odszukać w śród  innych roślin, ale swoim doświadczeniem służył nam pan Piotr.

Następnie ruszyliśmy w stronę leśniczówki, pani Kogut znalazła zabitego przez przejeżdżające tu samochody padalca - naszą jedyną, beznogą jaszczurkę. Wszyscy oglądnęliśmy ją dokładnie, nawet dziewczyny nie bały się wziąć gada do ręki. Pani Kogut wskazała nam cechy budowy, które świadczą o tym, że jest to jaszczurka, a nie wąż. Tamek zszedł z dogi, bo zauważył łany barwinka pospolitego, a wśród brązowych liści, ledwo dostrzegalne żaby trawne.

- Ale się super maskują - powiedziała Kamila.

Ale oślizgłego płaza nie chciała wziąć do ręki. Wszyscy uważnie się rozglądali, każdy chciał  coś ciekawego wypatrzyć. Dotarliśmy do stawów bobrowych koło leśniczówki, nasi przewodnicy zeszli z drogi i zapraszali nas wszystkich.

- Ale proszę panią tutaj jest tabliczka UWAGA ŻMIJE !

Drżącym głosem wołała Agnieszka.

- A masz rację, musisz uważać żeby jakiejś nie zdeptać, bo to gadzina prawem chroniona. Śmiała się pani Kogut.

Trochę niepewnie zeszliśmy na podmokłą polanę. Przed nami rozpościerał się bajkowy widok rozlewiska. W tafli wody odbijały się zarośla olchowe i boru świerkowego, wokół zbiornika zieleniły się pędy skrzypu błotnego. Pan Piotr opowiedział  nam, że jaszcze parę lat temu była tu tylko podmokła łąka przez którą przepływał potok Miła, a ten zbiornik to zasługa bobrów, sprowadzonych tutaj 10 lat temu. Dowiedzieliśmy się, że takie miejsca mają niezwykłą rolę dla zachowania bioróżnorodności, to miejsce rozrodu płazów: traszki górskiej, ropuchy szarej i zielonej. Co roku zbiera  się  tutaj na gody tysiące żab. Takie rozlewisko wpływa na cały ekosystem okolicy.

Ruszyliśmy dalej,  zatrzymaliśmy się na mostku , pan Piotr opowiedział nam, że widział tu kilka razy wydrę. A to niespodzianka, u nas w górach wydra. Wspinaliśmy się do góry po masywie Dzikowca, oglądając uważnie wszystko, co wskazywali nam prowadzący, a to szyszkę świerka obgryzioną przez wiewiórkę, dziuple dzięcioła zajętą przez gołębia siniaka. Wypatrywaliśmy dziupli naszej najmniejszej sowy - sóweczki, której głoś naśladował pan Piotr. Runo rozkwitło zielonym kobiercem, do tej pory to było dla nas  jakieś zielsko, a tu dowiadujemy się, że to rzadkie rośliny : marzanka wonna, żywiec dziewięciolistny, zachyłka oszczepowata, lepiężnik biały, czerniec gronkowy. Piękne nazwy, ale jak je zapamiętać ? Pani Kogut mówi,  że to nie takie trudne, każe nam rozetrzeć liście biało kwitnącej rośliny- pachnie czosnkiem.

 Basia krzyczy- pachnie serkiem Almette!

-  Nie Basiu, do serka dodają czosnek niedźwiedzi, który oglądaliśmy pod Mniszkiem, a to jest czosnaczek pospolity. Mamy ochotę wszystko wąchać i oglądać, wokół śpiewają ptaki. Pan Piotr nasłuchuje i objaśnia- to głos zniczka, to kowalika, o to gajówki. Niestety, pomimo iż jesteśmy zaopatrzeni w lornetki, z tak liczną grupą trudno jest obserwować ptaki. Ale wokół tyle ciekawych rzeczy, na które nigdy nie zwracaliśmy uwagi.

 

Docieramy do polany z ławeczkami, tutaj odpoczywany i posilamy się. Uzupełniamy karty pracy, wymieniamy się lornetkami. Panuje miła atmosfera- czyżby to harmonia przyrody tak na nas wpływała? Celina z Krzyśkiem nagrywają kamerą cały czas nasze zajęcia, będzie fajna pamiątka. Pan Kogut wszystko fotografuje dla uwiecznienia na stronie internetowej. Idziemy dalej, poznajemy kolejne gatunki, niektóre już rozpoznajemy: szczyr trwały, szczawik zajęczy, konwalijka dwulistna. Wszystko notujemy. Dochodzimy do miejsca, w którym Pan Piotr mówi nam, że mamy tu bardzo cenny obszar.Obszar ok. 40  ha kompleks liściastych lasów o wysokim stopniu naturalności obejmujący dobrze zachowane lasy jaworowe, z wiodącym zespołem jaworzyny z miesiącznicą trwałą , z chronionym i narażonym na wyginięcie na Dolnym Śląsku paprotnikiem kolczystym, z lilią złotogłów, marzanką wonną i kaliną koralową . A ponadto występują tu także fragmenty kwaśnej buczyny górskiej i żyznej buczyny sudeckiej. Miejsc takich zachowało się już niewiele w Europie. Dowiadujemy się, że odkąd weszliśmy do  lasu znajdujemy się na obszarze naturowym . Pani Kogut dodaje, że Piotr jest bardzo skromny , ale włączenie tych terenów do sieci Europejskiego Programu Natura 2000 to  zasługa pana Wasiaka. Pan Piotr mówi, że można tutaj utworzyć rezerwat przyrody. Jeszcze nie mamy rezerwatu przyrody na terenie gminy, ale jak tak wzrośnie liczba pasjonatów walorów przyrodniczych – uśmiecha się do młodzieży, to utworzycie ich wiele.

Podążamy dolej, rozmawiamy o perspektywie rozwoju naszej gminy wykorzystujące jej osobliwości przyrodnicze. Pani Kogut podnosi ze ścieżki jakiegoś czarnego robala.

- Pani się tak nie brzydzi?

Pyta któraś z dziewcząt. To żuk leśny zupełnie niegroźny, a bardzo pożyteczny w lesie. Pan Piotr dodaje, że ma takie ładne nóżki i połyskujący pancerzyk i już wszystkie dziewczyny chcą potrzymać żuczka.  Nad lasem zbierają się burzowe chmury, zaczyna grzmieć. Po chwili zaczyna podać deszcz. Uciekamy w pośpiechu skąpani w lawinie majowej burzy.

Natura jakby chciała nam powiedzieć – jesteście małymi, bezbronnymi żuczkami….

Uczniowie  i  koordynatorzy projektu  Anna i Adeart Kogut

Więcej zdjęć ...