Wyjście terenowe uczestników programu "Równać szanse"

Rozlewiska pod Mniszkiem    

          Zamieszczono 25 Kwietnia 2008r.     Anna Kogut

Wybraliśmy się w kolejne miejsce przyrodniczo cenne naszej gminy. Jak zwykle, przewodnikami w naszych, przyrodniczych odkryciach byli: pani Anna Kogut i pan Piotr Wasiak. Już kiedy przechodziliśmy przez drogę, wiodącą przez stadion, usłyszeliśmy, a niektórym nawet udało się zobaczyć dzięciołka – naszego najmniejszego dzięcioła. Dowiedzieliśmy się, że jest to mało liczny gatunek dzięcioła w Polsce, którego liczebność gwałtownie spada, z powodu wycinania  spróchniałych drzew, w których jedynie może wykuwać dziuple tak mały dzięcioł. Kiedy weszliśmy na ścieżkę w lesie, prowadzącą północnym stokiem Mniszka, zaskoczył nas widok wielu powywracanych drzew, w wyniku wichur wiejących w styczniu. Żal nam się zrobiło, że tyle drzew padło. A tu nas pan Piotr zaskoczył, mówiąc nam, że to zjawisko pozytywne dla przyrody. Opowiedział nam, że zasadzone tu świerki i modrzewie, nie są odpowiednimi gatunkami górskimi, że gdyby posadzono  tak, jak pierwotnie tu rosły, buki, jodły, jawory to nawet tak silne wiatry, by ich nie powaliły. A taki „bałagan” w lesie stwarza nowe środowiska życia, wspaniałe miejsca na lęgi i schronienia  dla wielu gatunków zwierząt, no i jest nadzieja, że  miejsce powalonych świerków wyrosną buki.

Kiedy zagłębiliśmy w  lesie zewsząd dochodziły głosy ptaków. Uczyliśmy się rozpoznawać głos pierwiosnka po charakterystycznym: „ cilp-calp-celp-cilp-calp-celp” i ziębę po śpiewnej melodii głosu.. Udało nam się zaobserwować raniuszki, sikory modre, bogatki, sosnówki, a ze zwalonych konarów  dobiegały głosy strzyżyków, które zapewne wiły gniazda w wykrotach. Roślinność jeszcze „ drzemie”, gdzie niegdzie wypuszczają listki kaliny koralowej, przekwitają leszczyny i wierzby. W runie zielenią  mchy, na szczytach  łodyżek wyrastają brązowe sporofity z zarodniami. Spod opadłych jesienią liści, przebijają się pędy szczyru. Uczymy się odróżniać borówkę czarną, której listki opadają na zimę, od borówki brusznicy, której listki są zielone przez cały rok. W lesie wszystko jest ciekawe, znajdujemy wiele śladów zwierząt: obgryzioną przez zająca korę na krzewie, odchody sarny.

Wychodzimy na łąkę, i znów dowiadujemy się, że znana nam o lat łąka pod lasem, to murawa bliźniczkowa – siedlisko priorytetowe Natura 2000. Nazwa pochodzi od dominującego tu gatunku trawy – bliźniczki psiej trawki. Stanowi bogatą florystycznie górską łąkę objętą programem rolno- środowiskowym. Na razie kwitną na niej kosmatka polna, pięciornik kurze ziele, wypuszczają liście dziurawca, jastrzębca i inne rośliny. Nad łąką szybuje para myszołowów, Emilce nawet udaje się je sfotografować, a w ogóle wszyscy, którzy mają aparaty, fotografują wokół wszystko. Przyjemnie jest potem na zajęciach medialnych z panem Kogutem, obrabiać własne zdjęcia poznając tajemnice fotografowania przyrody.

Udajemy się teraz na odsłonięcie geologiczne ryolitu ( dawniej zw. porfirem). Okazuje się, że mało kto, zna to miejsce. Tam znajdujemy jedyne w gminie stanowisko czosnku niedźwiedziego ( gatunek umieszczony na liście gatunków zagrożonych wyginięciem ). Wszyscy zgniatają po kawałku listka, wokół rozpościera się znajomy zapach czosnku. Piotr opowiada o zastosowaniu tej rośliny, pani Kogut o nielegalnym przemycie masowo zbieranych nasion tego gatunku do Niemiec. Obok rosną śnieżyczka przebiśnieg, pióropusznik strusi, a raczej jego sporofile, czyli liście zarodnionośne, wszyscy  je dotykają i wokół unoszą się zarodniki. Napotykamy jeszcze barwinek, ale Pan Piotr opowiada, że ma on tutaj pochodzenie antropogeniczne, czyli po prostu został tu przywieziony wraz ze starymi nagrobkami z Boguszowa, kiedy likwidowano stary cmentarz .Skały porasta bodziszek cuchnący, dotykamy- rzeczywiście pięknie nie pachnie.  Dowiadujemy się również, że można tu w nocy usłyszeć puszczyki.

Wędrujemy teraz na rozlewiska pod Mniszkiem, pani Kogut rozstawia  z Łukaszem statyw i fotografują panoramę rozlewiska, wysoko na niebie śpiewają skowronki, pod lasem szybuje jastrząb, który szybko znika w konarach drzew. Przedłużające się chłody nie sprzyjają wegetacji roślin, gdzieniegdzie rozkwitły pierwiosnki wyniosłe, pojedyncze zawilce gajowe, wypuszczają liście wiązówki błotnej. Ale żabom zimno nie przeszkadza, przystąpiły już intensywnie do rozrodu,  w wodzie aż gęsto od skrzeku. Pan Piotr wchodzi do wody z zagarnia ręką skrzek. Pokazuje nam go z bliska, tłumacząc, że jest odporny na wysychanie, mrozy, i że nie tonie, a wszystko, to dzięki galaretowatej otoczce. Zaskakuje nas zmienność żaby trawnej, należy do tzw. „żab brunatnych”, ale osobniki wykazują całą gamę brązów i zieleni. Mniejsze samczyki, bardzo mocno, specjalnymi wyrostkami na łapkach, zwanych modzelami, przetrzymują znacznie większe samiczki. Nie wszystkim udało jeszcze znaleźć partnera, część osobników skacze samotnie. Dowiadujemy się, że duża liczebność żaby trawnej nie powinny nikogo wprowadzać w błąd- populacja również tego gatunku bardzo się skurczyła, zwłaszcza na zachodzie Europy. Przyczyny są różne: przesuszenie gleb, zasypywanie i zanieczyszczenie zbiorników wodnych, zatrucie wód pestycydami. W Polsce występuje 18 gatunków płazów ( tj. 31 % płazów Europy). Wszystkie krajowe gatunki płazów są w Polsce objęte ochroną ścisłą na mocy Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 26 września 2001 r.).

Udało nam się zaobserwować również przedstawiciela naszych płazów ogoniastych – traszkę górską, reprezentującą znacznie rzadszą grupę płazów, której również środowisko wodne jest niezbędne do rozrodu. Teraz rozumiemy dlaczego niby takie zwykłe rozlewiska są przyrodniczo cennymi miejscami, niezbędnymi dla zachowania nie tylko płazów, ale całej różnorodności biologicznej. Kiedy zrobi się cieplej i urosną trawy, przylecą tu :  kszyki, cyranki, derkacze, czajki, strumieniówki, świergotki łąkowe Żerować będą bociany i pustułki. A na razie obserwujemy wszędobylskie  kaczki krzyżówki, które głośnym kwakaniem manifestują swoje niezadowolenie z naszej tu obecności. Wróciły już z Afryki pliszki siwe i górskie, które również często można obserwować wokół rozlewisk i potoków.

W drodze powrotnej, ktoś zauważył leżącego na ścieżce martwego gryzonia, pan Piotr poniósł rzekomą mysz i wyjaśnił, że to nornik pospolity, główny składnik diety naszych jastrzębi i płomykówek. Wcześniej obserwowaliśmy na łące całą sieć tuneli drążonych właśnie przez ten gatunek. Byliśmy już trochę zmęczeni trzygodzinnym spacerem, ale jakże bogatsi o nowe wrażenia z odkrywania na nowo, znanego nam od dziecka miejsca, na które każdy z nas już będzie patrzył inaczej.

Uczniowie  i  koordynatorzy projektu  Anna i Adeart Kogut

Zobacz więcej zdjęć ...