Laureaci konkursu „ Poznajemy Parki Krajobrazowe Polski” 

w Ośrodku Edukacji Ekologicznej i Krajoznawstwa „Salamandra” w Mysliborzu

27-30.04.2009

         Zamieszczono 10 Września 2009r.     Anna Kogut

Laureaci konkursu „ Poznajemy Parki Krajobrazowe Polski” - „skonsumowali” swoją nagrodę, czyli byli na czterodniowych zajęciach w Ośrodku Edukacji Ekologicznej i Krajoznawstwa „Salamandra” w Mysliborzu.

 Poniedziałek, słoneczko świeci, wszyscy podążają na lekcje, a nasi finaliści:

Emilia Kobylińska

Kamila Zwolenik

Asia Skowron

Tomasz Tarnacki

Wyruszają na wycieczkę. Wiezie nas mama Emilii. Dobrze, że blisko, w godzinę jesteśmy na miejscu. Wszyscy już są, trzy najlepsze zespoły z Dolnego Śląska. Po zakwaterowaniu  od razu zapraszają młodzież na zajęcia laboratoryjne, pt „Wykrywanie barwników w liściach” Sam ośrodek, rewelacyjny, baza edukacyjna na miarę Europy, sale laboratoryjne z pełnym wyposażeniem .(Chciałabym mieć taką w szkole) Białe fartuszki, okularki ochronne, młodzieży bardzo podoba się samodzielne odkrywanie tajemnic przyrody. Po obiedzie, ekologiczny bieg patrolowy po rezerwacie. Trzeba odnaleźć 10 punktów, w których ukryto zadania do wykonania. Okazuje się, że pomimo strzałek nie jest to takie łatwe w nieznanym terenie. Zabawa przednia, ustalamy regulamin zachowania w rezerwacie przyrody, określamy gatunki i wiek drzew,  rozpoznajemy gatunki runa, bardzo przydaje się zdobyta wiedza, określamy zanieczyszczenie otoczenia po porostach. Najwięcej czasu zajmuje nam ułożenie piosenki ekologicznej. Inne grupy nas doganiają, ale i tak jesteśmy pierwsi. Wieczorem integracyjny grill. Młodzież od razu znajduje wspólne tematy. Opowiadają sobie o swoich szkołach, planach zawiązanych z wyborem szkoły średniej, o swoich zainteresowaniach i pasjach.

Następnego dnia wycieczka po rezerwacie. Wąwóz Myśliborski to niesamowicie urokliwe miejsce. Bazaltowe skały całe porośnięte języcznikami i paprotkami zwyczajnymi, robią wrażenie. Wąwóz przecina leniwie płynący strumień Jawornika. W śród pozostałości puszczy jaworowej rozbrzmiewają wiosenne trele wilg, pierwiosnków, drozdów, pokrzewek, świstunek i innych ptaków. Wąwóz Myśliborski to niesamowicie urokliwe miejsce. Bazaltowe skały całe porośnięte języcznikami i paprotkami zwyczajnymi, robią wrażenie. Wąwóz przecina leniwie płynący strumień Jawornika. W śród pozostałości puszczy jaworowej rozbrzmiewają wiosenne trele wilg, pierwiosnków, drozdów, pokrzewek, świstunek i innych ptaków. Ośrodek posiada również piękną salę muzealno-dydaktyczną’, w której mamy zajęcia. W niej duży zbiór  ptaków ( sokół wędrowny, trzmielojad, kania czarna, głuszec, żuraw, słonka), drobnych ssaków ( ryjówki, gronostaj, tchórz) i zbiory archealogiczne.  Działa tam również od niedawna Ośrodek  Rehabilitacji Dzikich Zwierząt. W wolierach przebywa kilkanaście myszołowów, które już nie mają szans na wolne życie. Część ptaków odzyskano z rąk rolników, którzy znajdując chorego ptaka, trzymali go w klatce po królikach. Serce mi się krajało, kiedy z woliery dobiegało płaczliwe, gwiżdżące „hije. Przy oczku wodnym dreptali następni pacjenci: dwa łabędzie nieme i bocian biały. Też nigdy już nie polecą. Cały dzień łabędzie pływały w oczku, lub trzymały się blisko niego, a bocian spacerował po swojej łączce, ale kiedy zapadał zmrok, cała trójka skupiała się w sadzawce. Według zasady „ w kupie bezpieczniej”. Bocka karmiłam parówkami  ze śniadania, potem jak mnie widział łaził za mną z proszącym wzrokiem.   W budynku, w klatce była kawka, którą nazwaliśmy Zośka, widząc, że pracownicy, nie bardzo przykładają się do czystości w jej klatce, posprzątaliśmy ptaszynie. Pocieszne, inteligentne stworzenie. Był nawet pomysł, że możemy przez noc wylać zbyt zaglonioną wodę w oczku i nalać czystej, ale daliśmy sobie spokój.

We wtorek rekreacja w Jaworskim Aquaparku.

  W środę jedziemy na wycieczkę do Czech, z przesympatycznym panem przewodnikiem Edwardem Wiśniewskim, który od 9.00 do 18.00 opowiadał nam o historii, geologii, etnografii polityce, architekturze  obszarów, przez które jechaliśmy, jakby czytał jakąś niesamowitą książkę- mało już jest takich przewodników. Celem wycieczki jest  Muzeum Karkonoszy w Vrchlabi - „Skała i życie”. Ponoć jedyne takie muzeum w Europie. W każdej sali monitor, prezentacja w języku zwiedzających. Po kolei, jak omawia lektor podświetlają się gabloty. Zbiory zachwycające. A na koniec  w piwnicach  model strumienia  górskiego z żywym stadem pstrągów, terraria z traszkami, salamandrami, żmijami. Godne polecenia, naprawdę warto to zobaczyć. Co do zajęć, największe wrażenie na mnie i młodzieży zrobiły warsztaty z dyrektorem panem Markiem Cieślakiem – nie wyczerpana skarbnica wiedzy, a przekaz emanuje prawdziwą pasją. Niby taki nie ciekawy temat „ Formy ochrony przyrody w Polsce i w Europie na przykładzie Góry Rataj” ( oczywiście zajęcia w terenie), a uczniowie zostali oczarowani  charyzmą pana Cieślaka.

 Myślę, że młodzież wróciła do domu bogatsza o wspaniałe przeżycia i wiedzę ,z przekonaniem, że warto się uczyć. a ja z przyjemnością jadę do „Salamandry” z nową grupą w poniedziałek.

Galeria zdjęć ...