Wędrując po obszarach Natura 2000

gminy Boguszów-Gorce

Zamieszczono 19 Czerwca 2011r.     Anna Kogut

           28 maja przy szkole zebrali się uczniowie i absolwenci, którzy lubią przyrodnicze wędrówki po naszych malowniczych okolicach. Tym razem na trasę wycieczki wybraliśmy obszary naturowe, ponieważ realizujemy projekt Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków „Rozwiń skrzydła -zostań animatorem przyrodniczym”, którego głównym celem  jest zwiększenie świadomości mieszkańców gminy na temat walorów przyrodniczych regionu oraz lokalnych obszarów Natura 2000.  Gmina Boguszów-Gorce ma niewielką powierzchnię, ale odznacza się wysokimi walorami przyrodniczymi, o czym świadczy fakt, że na jej terenie zlokalizowane są 3 obszary Natura 2000, w obrębie których znalazł się cały obszar gminy. Pomimo wolnej soboty, zebrała się  23 osobowa grupa. Kiedy szliśmy przez ulice Gorc, mieszkańcy pozdrawiali nas uśmiechając się , są już przyzwyczajeni do widoku młodzieży wyruszającej na obserwacje z lornetkami, pod  moja opieką  i współpracującego z naszą szkołą od wielu lat ornitologa- Piotra Wasiaka.

Trasa wycieczki biegła przez siedliska przyrodnicze objęte ochroną w ramach europejskiej Dyrektywy Siedliskowej i Dyrektywy Ptasiej. Już na obrzeżach miasta podziwialiśmy kwieciste ekstensywnie użytkowane łąki kośne. W sąsiedztwie rozlewisk ,łąki podmokłe oraz torfowiska przejściowe w centrum Starego Lesieńca, gdzie mogliśmy stwierdzić występowanie kukułki szerokolistnej, wełnianki wąskolistnej, pierwiosnki wyniosłej, zbiorowiska knieci błotnej             i sitowia leśnego. Licznie występujące tu płazy: żabę trawną, ropuchę szarą, czy  traszkę górską. Dogodne i wyjątkowe, jak na górskie tereny siedlisko życia znajduje tu  derkacz, kropiatka, czajka, pokląskwa, kląskawka, potrzos, świergotek łąkowy. Nam udało się zobaczyć łozówkę, krzyżówki oraz usłyszeć kokoszkę             i bekasa krzyka.

Następnie mijając Stary Lesieniec, mogliśmy posłuchać „derkotania” samców derkacza skrzętnie ukrytych w kępach traw podmokłych turzycowisk. Mijaliśmy po drodze niewielkie płaty rzadkich torfowisk węglanowych oraz nadrzeczne drzewostany łęgowe, porośnięte parasolowatymi liśćmi lepiężników. Po drodze nasłuchiwaliśmy śpiewu zniczków, mysikrólików, drozdów. Młodzież poznawała rośliny runa leśnego, wszyscy musieli się przekonać, o nieprzyjemnym zapachu czyśćca leśnego, czy bodziszka cuchnącego.

Dalej skierujemy się już ku zboczom Dzikowca, gdzie mogliśmy podziwiać typowe siedliska lasów górskich, takich jak bardzo rzadkie w Polsce jaworzyny miesiącznicowe oraz żyzne buczyny sudeckie. Piotr starał się wypłoszyć ze znajomych dziupli sóweczki i stukał  tym celu delikatnie patykiem w pień, ale okazało się, że dziupla zmieniła lokatora na dzięcioła dużego.  Wszyscy zawzięcie poszukali wypluwek sóweczek, ale  znaleźliśmy jedynie ślady żerowania naszej najmniejszej sowy, która licznie występuje jedynie w  Puszczy Białowieskiej no i u nas.

 Po drodze mijaliśmy również naturalne wychodnie skalne porośnięte roślinnością szczeliną m. in. bardzo rzadkim gatunkiem paproci - paprotnikiem kolczystym. Dalej  zeszliśmy ku rozwijającym się wzdłuż wartkich potoków łęgom podgórskim docierając do stawów bobrowych, gdzie  w 1999 r. osiedlono dwie pary bobrów, które przez lata napracowały się przywracając pierwotny charakter rozległym fragmentom lasu olszowo-czeremchowego,  malowniczo odbijającego się w tafii wody. Powiększona dzięki pracy bobrów  powierzchnia rozlewisk, to jeno                               z największych w naszej gminie godowisko traszki górskiej,  zwyczajnej, ropuchy szarej i żaby trawnej. To również  najwyższe stanowisko lęgowe kokoszki wodnej na Śląsku, żerowisko bociana czarnego i zimorodków. Bobrów nie udało się nam zobaczyć, ale znaleźliśmy ich ślady- nadgryzione pędy pałki wodnej, które są przysmakiem tych ziemno-wodnych gryzoni.Po odpoczynku nad stawami ruszyliśmy w drogę powrotną, przekroczyliśmy most na potoku Miła, wypatrując występującej tam wydry. Mijaliśmy po drodze budynek Nadleśnictwa Wałbrzych, przy którym stanie tablica informacyjna o naszych obszarach naturowych.

 Kiedy szliśmy już leniwie, po czterech godzinach wędrówki ulicą Miłą, prowadzącą wzdłuż potoku spotkała nas niespodzianka. W potoku, jak gdyby nigdy nic, chodziła sobie ryjąc w dnie, locha dzika, która zupełnie nas się nie bała, ani nie była agresywna. Wszyscy chcieli uwiecznić dzika na fotografii, ale samica widocznie niemiała ochoty na sesję fotograficzną, i po chwili czmychnęła o lasu. Do Gorc wracaliśmy pieszo, ale nikt nie zarzekał na zmęczenie, młodzież, jak zwykle zasypywała opiekunów pytaniami, a na koniec pytaniem, które można potraktować jako podsumowanie wycieczki:

- proszę pana, a kiedy będzie następne takie wyjście?

To najpiękniejsze podziękowanie dla organizatorów.

Podczas takich zajęć młodzież zdobywa praktyczną wiedzę, wiedzę o swoim najbliższym środowisku, o jego bioróżnorodności, wyjątkowości, według zasady Baba Dioum (Senegal):

 

  „ Będziemy chronić tylko to co kochamy;
   Będziemy kochać tylko to, co rozumiemy;
                                               Będziemy rozumieć tylko to, co poznamy”                                              

Galeria zdjęć ...